"STOP hałasowi od autostrady" - głośno mówią mieszkańcy domów położonych wzdłuż odcinka A4 Rzeszów - Jarosław. Po tym jak 5 lat temu minister środowiska podwyższył dopuszczalne normy hałasu, na tym nowym odcinku drogi tylko w niektórych miejscach stanęły ekrany dzwiękochłonne. Mieszkający w sąsiedztwie autostrady mówią, że ich życie stało się koszmarem, z powodu hałasu nie mogą normalnie żyć. Domagając się budowy zabezpieczeń i zmiany przepisów, dziś zorganizowali pikietę w Rzeszowie.

Do Rzeszowa przyjechali z Gniewczyny Łańcuckiej, Krzemienicy, Czarnej i innych wsi położonych wzdłuż odcinka autostrady z Rzeszowa do Jarosławia. Wszyscy mają ten sam problem - hałas. Skarżą się nawet mieszkańcy, których domy położone są w drugiej, a nawet trzeciej linii zabudowy. Tam gdzie droga jest mniej niż sto metrów od zabudowań życie stało się dla właścicieli domów koszmarem.

Normy hałasu zostały podniesione 5 lat temu, jeszcze przez ministra środowiska poprzedniego rządu. Protestujący twierdzą, że niezgodnie z normami Światowej Organizacji Zdrowia. Mieszkańcy liczą, że uda się zmienić niekorzystne rozporządzenie. Dziś ich protest wspierał europoseł Stanisław Żółtek z Kongresu Nowej Prawicy, która zbiera już podpisy pod inicjatywą w tej sprawie.