W regionie brakuje lekarzy specjalistów - sprawa wraca co jakiś czas, tym razem za sprawą szpitala w Lubaczowie. Placówka szuka m.in. neonatologa, neurologa, pediatry i kardiologa, ale też lekarzy w trakcie specjalizacji, oferując pracę oraz mieszkanie. To jeden z wielu przykładów, które dla pacjentów najczęściej przekładają się na długie kolejki w oczekiwaniu do specjalistów.

Wojewódzki Zespół Specjalistyczny w Rzeszowie od niemal 10 lat jest właścicielem gammakamery - nowoczesnego urządzenia diagnostycznego, z którego korzystają pacjenci z całego Podkarpacia. Przyjeżdżają tu często prosto ze szpitalnych oddziałów. Część z nich ma tzw. zielone onkologiczne karty, bo badanie scyntygraficzne pomaga miedzy innymi w zlokalizowaniu nowotworowych zmian w kościach. To tu wykonuje się też terapię izotopową stosowaną w chorobach tarczycy. Ale też badania noworodków sprawdzające na przykład działanie nerek i układu moczowego. Codziennie w kolejce do takich badań ustawiają się kolejne osoby, bo dla większości chorych wynik badania to postawienie ostatecznej diagnozy i rozpoczęcie leczenia. Ale niestety nawet tu trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Już teraz urządzenie wykonuje rocznie prawie 5 tysięcy badań i terapii izotopowych, a mogłoby jeszcze więcej, tym bardziej że to jedyna poza Przemyślem gammakamera na Podkarpaciu w publicznej służbie zdrowia, do tego jedyna wykorzystująca wszystkie swoje możliwości, czyli działająca pełnoprofilowo. Ale do tego potrzeba więcej lekarzy specjalistów.

Takich sytuacji jest dużo więcej. Potwierdzają to kolejne przychodnie i szpitale, które szukają specjalistów. I czasem jak w Sanoku, gdzie kilka miesięcy temu zamknięto oddział ginekologiczno- położniczy, albo w Rzeszowie gdzie po odejściu lekarzy trzeba było zamknąć jedyny oddział chirurgii naczyniowej nie znajdują. Problem dotyczy wielu specjalności. I choć rosnąca liczba miejsc specjalizacyjnych, ale też działania związane z realizacją mapy potrzeb zdrowotnych, być może z czasem zmienią tę sytuację, to na razie trzeba czekać. A czekać trzeba czasem nawet kilka miesięcy.

Z danych Podkarpackiego NFZ wynika, że na przykład na przyjęcie w poradni neurochirurgicznej w Mielcu trzeba czekać 304 dni, czyli 10 miesięcy, a na przyjęcie na oddział rehabilitacji neurologicznej 113, czyli niemal pół roku. W kolejce do operacji zaćmy tylko w Rzeszowie czeka ponad 6 tysięcy osób.