Jedną ze świątecznych tradycji stały się rodzinne zdjęcie z choinką. Choć w albumach naszych pradziadków próżno szukać takich zdjęć, bo za ich czasów aparat fotograficzny był prawdziwą rzadkością. Równie niewielu było fotografów. Na szczęście jednak dzieła niektórych przetrwały do dziś. Przykładem może być kolekcja fotografii Edwarda Janusza, nadwornego fotografa cesarza Franciszka Józefa. To dzięki niemu wiemy, jak wyglądał Rzeszów na przełomie XIX i XX wieku. A już niebawem dowiemy się więcej o jego życiu i twórczości - za sprawą filmu „Rzeszowskie Janusze”.

Przed stu laty, Święta Bożego Narodzenia w Rzeszowie były zdecydowanie bardziej białe, a i ulice nie były tak dobrze odśnieżone jak dziś. Dlatego śmiało można było po nich jeździć na sankach. Poza tym było podobnie.

Ulice były przystrojone tak jak obecnie różnymi świątecznymi gadżetami. Na ulicy 3 Maja takie znane obiekty, jak cukiernia Lewickiego miała na witrynach choinki z ozdobami. Wielu z tych rzeczy nie wiedzielibyśmy dziś, gdyby nie „janusze”, czyli fotografie Edwarda Janusza - nadwornego fotografa cesarza Austro-Węgier Franciszka Józefa.

Pod wrażeniem fotografii Edwarda Janusza grupa pasjonatów z Fundacji Rzeszowskiej, przy wsparciu Estrady Rzeszowskiej i Podkarpackiej Komisji Filmowej, zdecydowała, że postać sławnego fotografa zasługuje na film.

Rzeszowskie „janusze” będzie można obejrzeć 18 stycznia w Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie. Premierę poprzedzi wernisaż wystawy Inspirowani Januszami. Autorzy filmu zachęcają też, żeby w czasie świątecznych spotkań zajrzeć do swoich albumów - bo jak twierdzą, mogą się tam ukrywać jeszcze nieznane „janusze”.