To dwudniowa akcja odkrzaczania torów kolejowych z Przemyśla do granicy państwowej w Malhowicach. Organizatorzy to społecznicy i wolontariusze. Chcą przywrócenia połączenia kolejowego z Przemyśla przez Ukrainę do Ustrzyk Dolnych, Zagórza. A w przyszłości może jeszcze dalej, przez Słowację na Węgry. W akcji wzięło udział także wojsko i straż pożarna, a po ukraińskiej stronie funkcjonariusze tamtejszej Służby Ratowniczej.

Jakub Radoń jest uczniem Zespołu Szkół Elektronicznych w Przemyślu. Zaangażował się w Siekierezadę jako wolontariusz, bo chce przywrócenia połączenia kolejowego w Bieszczady przez Ukrainę.

Akcję zainicjowali akcję dwaj społecznicy: Jerzy Zuba z Zagórza i Karol Gajdzik z Przemyśla. Wierzą, że uda im się przekonać urzędników do przywrócenia niegdyś popularnego wśród turystów połączenia kolejowego z Warszawy do Ustrzyk Dolnych i Zagórza przez ukraiński Chyrów.

Jerzy Zuba, główny koordynator „Siekierezady - To właśnie ten skrót przez Ukrainę jest dla nas oknem na świat. W kontekście tego, że do Przemyśla od tego roku dociągnięto autostradę A-4, że za kilka lat dojedzie do was Pendolino, dla nas mieszkańców Bieszczadów to właśnie ta droga, którą odkrzaczamy, jest najkrótszą drogą na świat. Nie tylko Przemyśla. Na świat, do Polski. Jestem bardzo szczęśliwy, że tak wiele osób tutaj dzisiaj pracuje. Jest taki fajny odzew. No i co, damy radę. Siekiery w dłoń!

Karol Gajdzik wiąże z akcją nadzieję na pozyskanie funduszy unijnych dla realizacji jeszcze bardziej ambitnego planu.
- Chcemy, żeby taki pociąg wyjeżdżający w piątek z Przemyśla, z naszego kraju, jechał na Węgry, żebyśmy mogli się w sobotę i niedzielę zabawić i wieczorem znowu wsiąść na Węgrzech i wrócić do Polski. Panowie, oto ten plan, który cały czas nam przyświeca. A jeżeli nie ten, to pociąg w Bieszczady. Jeżeli nie ten, to przynajmniej uczynienie z toru linii 102 atrakcji turystycznej. Nie po to przecież w książce pana Haszka było napisane: „Szwejka do Chyrowa, do porucznika Lukasa wieź.

Razem ze strażakami ścinał drzewa z torowiska Łukasz Kudlicki, dyrektor gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych.

- Jeśli uda się ta akcja, a głęboko wierzę, że uda się, znaczna część tych ludzi, którzy męczą się w samochodach, na niebezpiecznych drogach, krętych, wąskich i bardzo obciążonych ruchem ciężarowym, ruchem osobowym, to ludzi pojadą pociągiem, pojadą choćby kursami nocnymi, tak jak kiedyś „Solina jechała z Warszawy przez Przemyśl, Chyrów, Ustrzyki Dolne do Zagórza. Rano ludzie wypoczęci wysiadali i z plecakami wędrowali na szlaki.

W sobotę w strugach deszczu, udało się dokończyć udrożnianie torów do Malhowic. Na granicy państwowej polscy woluntariusze i strażacy spotkali się z ukraińskimi funkcjonariuszami Służby Ratowniczej, którzy oczyścili kilkaset metrów torów z pobliskich Niżankowic.