Stu biegaczy stanęło na starcie w Mszanie i pokonało 12 kilometrów górskiej trasy w walce o "kwitnący kalosz sołtyski". Biegacze oraz zawodnicy nordic walking pokazali, że mają siłę i determinację do walki, ale też fantazję.

Takie kameralne biegi przyciągają zawodników przede wszystkim dlatego, że są bezstresowe. Na trasie nie trzeba się rozpychać łokciami, a jak ktoś osłabnie, inni chętnie spieszą mu z pomocą. Oryginalne i szalenie motywujące są także nagrody dla biegaczy: medal z piernika w kształcie kalosza i prawdziwy kwitnący kalosz forsycji. Na półmetku górskiego krosu zawodników witały chirliderki w strojach krakowskich. Zachęcały do posiłków lub wzmocnienia organizmu starym specyfikiem żniwiarzy.

Połowę dystansu najszybciej pokonał Grzegorz Rosłoński. Metę też. Jej pokonanie zajęło zwycięzcy biegu ponad 46 minut. Najlepszej zawodniczce, o 20 minut więcej. Zwycięzcy zostali uhonorowani medalami z pierników w kształcie kalosza oraz prawdziwym kaloszem sołtyski z forsycjami. Biegali też najmłodsi, na krótszym dystansie. "IV Bieg o Kwitnący Kalosz Sołtyski", po zmaganiach sportowych przekształcił się w rodziny piknik z bigosem i grochówką z żołnierskiej kuchni i miejscowymi zielarskimi specjałami zdrowotnymi.