Protest pod ambasadą Francji w obronie Łańcuckiego Polmosu

Beata Bartman 2016-05-31  |  WARSZAWA
UDOSTĘPNIJ:
Protest Protest
Pod Ambasadą Francji w Warszawie protestowali związkowcy w obronie Łańcuckiego Polmosu. Stop likwidacji Fabryki Wódek Polmos Łańcut. Chrońmy 250 lat tradycji. Między innymi takie transparenty przywieźli na miejsce licząc, że wciąż jest szansa na uratowanie 130 miejsc pracy. Niekorzystną decyzję francuskiego koncernu właściciela fabryki załoga usłyszała 3 tygodnie temu. Dzisiejszą akcję zorganizowała NSZZ Solidarność a wsparli ją także samorządowcy.

W tej sprawie nie pomogły interwencje parlamentarzystów i obietnice samorządowców gwarantujące francuskim właścicielom Fabryki Wódek między innymi ulgi podatkowe w zamian za utrzymanie produkcji w Łańcucie. Zwalniani pracownicy uważają, że sprawa wciąż nie jest zamknięta, dziś w Warszawie wspierali ich przedstawiciele regionu rzeszowskiego NSZZ Solidarność.

- 135 osób może stracić pracę i te wypowiedzenia szykują się. Rozmowy toczą się do 7 czerwca i jest szansa na uratowanie miejsc pracy. Dlatego przyjechaliśmy przed Ambasadę Francji żeby wysłuchał nas ambasador Francji, bo to francuski właściciel chce zamknąć te firmę. – mówił Czesław Knapik - NSZZ " Solidarność".

Takie próby nacisku już w regionie odniosły skutek, gdy francuski właściciel chciał zamknąć fabrykę ciastek w Jarosławiu - dawny San - zakład także z długą tradycją. Solidarność zorganizowała wtedy ogólnopolskie protesty, nawołując nawet do bojkotu wszystkich produktów koncernu. Zakład w regionie pozostał. W tym przypadku determinacja jest równie duża.

- Sytuacja Fabryki Wódek 250-letniego zakładu jest dramatyczna, to nie jest sprawa tylko tego zakładu, to jest sprawa całego regionu, miasta, powiatu łańcuckiego. Te 130 osób, które miałyby być zwolnione to są ich dzieci, współmałżonkowie, to są całe rodziny, to jest kilkaset, może nawet 1000 osób, które stracą źródło utrzymania. My walczymy żeby ten zakład mógł dalej produkować, zwłaszcza że powodów ekonomicznych, dla których miałby być zlikwidowany nie usłyszeliśmy żadnych. - Roman Jakim przew. Zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ " Solidarność".

Dziś w Warszawie z protestującymi byli łańcuccy samorządowcy. Także ich nie przekonują argumenty francuskiego właściciela o konieczności poszukiwania oszczędności wynikające z sytuacji na rynku, problemów m.in. z podwyższoną akcyzą, presją cenową, czy ekspansją dyskontów i mniejszym popyt na alkohole wysokoprocentowe.

- To jest wielka niesprawiedliwość, że ta fabryka która przetrwała dwie wojny światowe teraz jest niszczona przez obcy kapitał w celu osiągnięcia jeszcze większych zysków. - Adam Krzysztoń - starosta łańcucki.

Większość pracowników łańcuckiej Fabryki ma ponad 20-letni staż pracy i nie widzi dla siebie szans na rynku pracy.

Źródło:
Aktualności