Zginęłi bo ratowali swoich sąsiadów a czasem zupełnie obcych ludzi narodowości żydowskiej. Podejmowali ogromne ryzyko - śmierci swojej i swoich bliskich. Tylko na Podkarpaciu taką odwagą- wykazało się ponad 1.100 osób. 150 zapłaciło najwyższą cenę. Także cała rodzina Ulmów. W Muzeum w Markowej poznamy nie tylko ich historię ale także historię innych polskich rodzin zaangażowanych w pomoc ludności żydowskiej podczas II Wojny Światowej.

Muzeum w Markowej ma kształt ubogiej wiejskiej chaty. Centralne miejsce zajmuje w nim naturalnej wielkości makieta dawnego domu rodziny Ulmów. Na wykonanych ze szkła ścianach umieszczone zostały wykonane przez Józefa Ulmę zdjęcia swojej rodziny i ukrywanych podczas wojny Żydów. Wewnątrz domu znajduje się oryginalne wyposażenie z dawnego domu Ulmów - między innymi nocna szafka i szafa, w której ojciec rodziny trzymał swoje największe skarby - książki i aparaty fotograficzne. Bo robienie zdjęć - z których znany był w całej wsi - było jego największą pasją. Wśród zdjęć zrobionych przez Józefa Ulmę - jedno zajmuje w muzeum szczególne miejsce. Pokazuje Żydówki z rodziny Tencerów - którym także pomagał podczas wojny. Podczas masakry w domu Ulmów na fotografię spadły krople krwi ofiar, ich ślady widać do dziś. Inna równie niezwykła pamiątka to zeszyt 8-letniej Stasi.

Ale muzeum pokazuje także innych Polaków - którzy mimo grożącej im kary śmierci - ratowali Żydów podczas wojny. Byli ukrywani na strychach domów, w piwnicach, ziemiankach a nawet- jak Nowosielcach - w cmentarnej kaplicy. Dzięki pomocy mieszkańców uratowało się w niej 6 Żydów. Pomagali zwykli ludzi ale także księża i siostry zakonne między innymi z klasztoru w Jarosławia. Na mapie miejsc, gdzie ratowano Żydów szczególne miejsce zajmuje jednak Markowa. Helena i Jan Cwynarowie w 1943 roku przygarnęli żydowskiego chłopca - Abrahama Segala. Pod fałszywym nazwiskiem pomagał w ich gospodarstwie - choć wszyscy domyślali się prawdy. Doczekał końca wojny - przeżył jako jedyny z całej jego rodziny. Dziś mieszka w Izraelu a do Markowej przyjeżdża ze swoimi dziećmi i wnukami - by dać świadectwu prawdzie.

Tylko na Podkarpaciu w bezinteresowna pomoc Żydom zaangażowanych było ponad 1100 osób - ich nazwiska znajdują sie na ścianie pamięci przy muzeum. Tych zapłacili za to najwyższą cenę było ponad 150. Przypominają ich podświetlane szklane tabliczki umieszczone w płycie przed wejściem.