Mieszkańcy pospieszyli na ratunek zabytkowej cerkwi w Krzywczy w powiecie przemyskim. Na początek gruntownie posprzątali zamkniętą od lat świątynię. Chcą powołać stowarzyszenie i zaopiekować się zabytkiem. Przedwojenna Krzywcza była wielokulturową wioską. Mieszkali tu zgodnie Polacy, Ukraińcy i Żydzi.

Okazała cerkiew została poświęcona w 1911 roku. Przez lata służyła miejscowym grekokatolikom. Kiedy po II wojnie światowej zostali wysiedleni z Krzywczy - obiekt powoli zaczął niszczeć. Choć świątynia stoi w samym centrum miejscowości - dotychczas nie było pomysłu jak ją na nowo wykorzystać. W pierwszych dniach wojny niemiecko-sowieckiej w 1941 roku radzieccy żołnierze ostrzelali ją z drugiego brzegu Sanu. Od tego czasu minęły 74 lata, ale wnętrze świątyni wymagało nie mniejszych porządków.

Mieszkańców Krzywczy skrzyknął pan Piotr - nauczyciel i pasjonat historii. Z wnętrza wywieziono gruz, niepotrzebne kawałki blach i desek. A dzięki pomocy strażaków ze ścian i kopuły usunięty ogromne ilości pajęczyn. Teraz mieszkańcy chcieliby zrobić kolejny krok - powołać własne stowarzyszenie lub znaleźć już działające, które przejęłoby świątynie od Skarbu Państwa i zaopiekowało się nią. Dla mieszkańców Krzywczy wzorem może być sąsiednie Dubiecko.

Dzięki zaangażowaniu wielu osób udało się tam odnowić dawną greckokatolicka świątynie i stworzyć w niej Kresowy Dom Sztuk - miejsce wystaw i koncertów.