Prawdziwe pospolite ruszenie w gminie Nozdrzec: samorząd, sponsorzy, do tego strażacy i sami mieszkańcy - wszyscy ruszyli na pomoc miejscowym szkołom, dzięki temu w czasie wakacji uda się tam robić bardzo wiele, za niewielkie pieniądze. Praca społeczna pozwoliła zaoszczędzić setki tysięcy złotych, na które ani szkół, ani gminy nie byłoby stać.

Pan Jacek Fil z Izdebek mówi o sobie stolarz z krwi i kości. Na kilka dni swój warsztat przeniósł więc do miejscowego gimnazjum. Chce w ten sposób pomóc szkole w niezbędnych remontach. Stary budynek wymagał cyklinowania parkietów. Stolarz za darmo wyremontował dwie klasy. Poprawił tez stolarkę na schodach. Z kolei w ramach robót publicznych wyremontowano tu kuchnię i stołówkę szkolną, a za pieniądze z PFRON-u przystosowano łazienki dla osób niepełnosprawnych. Wspólnymi siłami udało się starą szkołę przeobrazić w nowoczesny obiekt.

Kilka kilometrów dalej w wiosce Wesoła przez dwa miesiące uwijały się ekipy zatrudnione w ramach robót publicznych. Tak oto bezrobotni mają pełne ręce roboty, a szkoła zyskuje na urodzie. Swoją cegiełkę do wakacyjnych remontów dołożyła też rada rodziców i okoliczni sponsorzy. Bo siła tkwi w zespole. W gminie Nozdrzec funkcjonuje aż 10 szkół i w każdej z nich przez wakacje pracowało spore grono społeczników.

W ostatnich latach gmina Nozdrzec nie zamknęła żadnej szkoły wiejskiej. Z trudem, ale wydaje rocznie na oświatę aż 12 milionów złotych. Jednak chce , by nawet najmniejsze placówki były centrum życia wiejskiego, sercem wsi, które uczy dzieci , a integruje starszych. Ta zasada sprawdza się tu w stu procentach, a poświęcenie mieszkańców dla szkół jest tego najlepszym dowodem.