Kto będzie się nami opiekował w szpitalach i przychodniach jeśli sprawdzi się czarny scenariusz i w ciągu najbliższych 7 lat w Polsce odejdzie z pracy ponad 50 tysięcy pielęgniarek i położnych. W naszym regionie aż 3 tysiące. Pielęgniarki idą na emerytury, wyjeżdżają za granice - a nowych kandydatek do zawodu nie ma. Mają dość głodowych pensji. Domagają się rozwiązań systemowych. Dziś na Podkarpaciu ruszyła kampania Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych "Ostatni dyżur".

To nie tylko wyjątkowo odpowiedzialny zawód - ale przede wszystkim powołanie - mówią pielęgniarki. Ale ich codzienność wielu przychodniach i szpitalach nie napawa optymizmem. Zastrzyki, opatrunki, opieka nad obłożnie chorymi, wypełnianie dokumentacji medycznej. Ciągły pośpiech i stres. Z danych Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych wynika, że siostry pracują nawet po 280 godzin miesięcznie, każdego dnia na dyżurze przechodzą po 30 kilometrów, mając pod opieką od 30 do nawet 50 pacjentów. To jeden z najwyższych - niechlubnych wskaźników w Europie.

Z szacunków wynika, że w ciągu najbliższych 7 lat ubędzie ponad 50 tysięcy pielęgniarek. Część odejdzie na emerytury lub wyjedzie do pracy zagranicą - a nowych kandydatek do zawodu jest niewiele przede wszystkim z powodu pensji. Pielęgniarki nawet z wieloletnim stażem zarabiają bowiem na etatach nieco ponad 2 tysięcy złotych brutto. Dlatego Naczelna Rada zaczęła tę kampanię społeczną. Ma zwrócić uwagę co może czekać Polaków jeśli szybko nie zmieni się podejście władz do służby zdrowia. Częścią kampanii jest także zbieranie podpisów pod petycją - receptą do rządu. Można ja podpisać osobiście lub w internecie.

Pielęgniarki twierdzą, że od wielu lat ich postulaty - takie płacowe są lekceważone. Dlatego powiedziały - Dosyć. I nie przekonuje ich zapowiedź nowego ministra zdrowia o planowanych podwyżkach. Kolejnym postulatem jest między innymi zapisanie minimalnej liczby pielęgniarek na oddziałach już podczas podpisywania przez szpitale kontraktów z NFZ-tem. Negocjacje w Ministerstwie Zdrowia mają odbyć się jutro. Jeśli to i kolejne spotkania nie przyniosą efektu - we września przed Sejmem odbędzie się ogólnopolski protest.