Od września wszystkie sześciolatki muszą zamienić zabawki na szkolne przybory. Z kolei rodzice mają wątpliwości, czy ich pociechy są na to gotowe. Stąd lawina wniosków do Poradni psychologiczno-pedagogicznych o odroczenie obowiązku szkolnego. Tylko w Rzeszowie takich dzieci jest ponad 700. Termin składania wniosków upływa końcem sierpnia.

Tak wygląda typowy dzień przedszkolaka - minimum nauki, maksimum zabawy. Te sześciolatki z rzeszowskiej trzydziestki czwórki już wiedzą, że we wrześniu powinny pójść do pierwszej klasy. Ale nie wszystkim jest to w smak. Mama Julki też ma wątpliwości, czy jej córka jest już gotowa na to, żeby zamienić zabawki na książki. Podobne wątpliwości ma też pan Piotr. Jego syn, urodził się w grudniu i do pierwszej klasy poszedłby jeszcze jako pięciolatek. Dlatego rodzice Julki i Borysa, tak jak 750 innych sześciolatków z Rzeszowa, zdecydowali się złożyć w poradni psychologiczno-pedagogicznej wniosek o odroczenie obowiązku szkolnego dla swoich pociech. Ale zanim jeszcze rodzice złożą taki wniosek, opinię na temat dziecka wydają wychowawcy z przedszkola.

Ale dla rodziców, najważniejszy argument na NIE dla sześciolatka w szkole to niedojrzałość emocjonalna. W każdym z tych przypadków dziecko przechodzi specjalne badania, które mają określić, czy powinno już pójść do szkoły, czy jeszcze zostać w przedszkolu.

Pan Jakub, bez opinii z poradni wie, że jego córka jest już gotowa żeby siąść w szkolnej ławce. Ale mimo to, nie zgadza się z obowiązkiem szkolnym dla sześciolatków. Rodzice, którzy biją się jeszcze z myślami, czy posłać sześciolatka do pierwszej klasy, na decyzję mają czas do końca sierpnia.