Kolejna batalia o szkoły, batalia w której po jednej stronie stanęli rodzice po drugiej władze gminy Dynów. Pierwsi nie godzą się na to, by ich dzieci były dowożone do innych szkół, a starsze klasy w trzech podstawówkach zlikwidowane. Z kolei gmina twierdzi, że nie ma wyjścia, bo do utrzymania szkół dopłaca zbyt dużo - ponad dwa miliony złotych rocznie.

Dąbrówka Starzeńska, Ulanica i Harta Górna, w tych czterech wsiach gmina Dynów zdecydowała zlikwidować klasy 4-6. Rodzice usłyszeli, że dzieci mają dojeżdżać do szkół większych i jak zapewnia pani wójt, lepiej wyposażonych. Obiecała gminny transport i opiekuna. Rodzice nie chcą jednak zmian.

Jak zawsze w takich przypadkach argumentem gminy jest demografia. Klasy są nieliczne a efekty ich likwidacji byłyby namacalne. Nie będą - mówią rodzice krytykując samorząd i rząd za niskie subwencje oświatowe.

Gmina Dynów jest jedną z najuboższych na Podkarpaciu. Potrzebne są inwestycje a nie ma na nie pieniędzy. Wójt gminy Dynów przez lata była pracownikiem wydziału inwestycji, chce reformy bo przy takich nieuzasadnionych jest zdaniem nakładach na oświatę, nic więcej nie można będzie z gminie zrobić.

Te dwie racje starły się dziś na sesji Rady Gminy. Rodzice apelowali… Władze gminy studziły emocje… Ale rodziców i większości radnych podawane argumenty nie przekonały. Suma tego starcia jest taka, że w gminie zostaną szkoły z klasami 4-6, w niektórych uczy się po pięcioro, sześcioro uczniów.