Na początku stycznia ktoś ukradł sprzed sklepu w Rzeszowie Kluskę, pięknego golden-retrievera. Wszystko zarejestrowały kamery monitoringu, a nagranie trafiło do internetu. Policja do dziś sprawdza czyim samochodem przyjechali złodzieje. Ale oni sami oferują właścicielom psa transakcję wiązaną.

Pani Anna, razem z córką, robiły zakupy w sklepie przy ulicy Krajobrazowej w Rzeszowie. Kluska, jak zwykle czekała na nie przed wejściem. Nie była jednak przywiązana. Nagle na parking podjechał samochód. Wysiadło z niego czterech mężczyzn, którzy zaczęli wabić psa. Kiedy to nic nie dało, jeden z mężczyzn zaciągnął go za obrożę do samochodu. Potem złodzieje szybko odjechali.

Policja odebrała zgłoszenie 3 stycznia, czyli dzień po kradzieży. Po niespełna trzech tygodniach właściciele zdecydowali się opublikować nagranie ze sklepowego monitoringu w internecie. Szybko pojawiło się na serwisach społecznościowych.

Wczoraj wieczorem państwo Pawłowscy odebrali telefon od mężczyzny, który stwierdził, że to on ukradł psa. W zamian za oddanie Kluski, zażądał usunięcia filmu z sieci. Telefon był oczywiście numer prywatny, zastrzeżony. Policjanci są w trakcie postępowania w tej sprawie. Jednak, mimo posiadania materiału dowodowego na filmie, twierdzą, że szybkość działania nie jest w tym przypadku oczywista.

Państwo Pawłowscy codziennie odbierają telefony, z informacjami na temat zdarzenia. Póki co, żaden trop nie okazał się prawdziwy.